ZNACHOROLOŻKA I JEJ ŚWIAT

Widoczek ;)

<<100>>

Link 08.12.2011 :: 22:00 Komentuj (4)


Właśnie przeczytałam książeczkę, bo nie książkę o czystości przedmałżeńskiej podsuniętą przez koleżankę ze studiów (mając tak religijną i dobrą osobę przy sobie, a przy tym tak normalną, może byłoby mi łatwiej stawać się lepszym człowiekiem, może motywacja byłaby silniejsza...kto wie). Dziwna jestem? Może, ale zawsze warto wiedzieć jakie kto ma racje i jakie dokładnie są zapatrywania na "te sprawy" wg religii. Wszystko ogólnie sprowadza się do tego, że warto z tym wianuszkiem poczekać do ślubu. Temat jest obszerny jak ocean, bo każdy ma swoje racje. Moja skromna opinia jest następująca. Seks ma być zarezerwowany dla małżonków dlatego, że jest takim pełnym wyrażeniem fizycznie uczuć jak nie dałoby się tego w inny fizyczny czy słowny sposób wyrazić. Ma być tym dodatkowym spoiwem po ślubie, który zbliży jeszcze bardziej małżonków do siebie. To zbliża, nie da się ukryć, może nawet otwiera bardziej przed tą najdroższą osobą, której ma się ofiarować swoją przyszłość. Dlaczego jest tyle rozwodów? Wiara się bzyka jak w "pamiętnikach z wakacji" (matko, jakie to głupie, ale jak przerażająco rzeczywiste:() na prawo i lewo, współżycie sprowadza się do bezsensownego zaspokojenia żądzy przez chwilę z kim popadnie, a gdy tacy ludzie się pobiorą to jest dla nich chleb powszedni, może już znudzenie i zaczynają po roku dochodzić do wniosku, że "to nie to". A tak, to ze spokojem, choć na pewno nie jest łatwo w takim stanie wytrwać, to po ślubie jak się zasmakuje to to dowiąże, zbliży. Nie wiem czy ktoś rozumie o co mi chodzi, ale mniej więcej taka jest moja teoria. W każdym bądź razie książka godna polecenia.

Ostatnio doszłam do wniosku, że po studiach(jeśli dane będzie mi je skończyć i to w najbliższym terminie), będzie mi brakować tych intelektualnych rozmów z Arturem, Asią, i kilkoma innymi osobami, jakie często prowadzimy. Fakt, czasem wszystko spada do poziomu "pączków" i mało smacznych dowcipów, ale bywa naprawdę wesoło.

Kupiłam książkę "Ziemia widziana z nieba" format-bardzo duży, zdjęcia z lotu ptaka, cudo, dwa lata na nią polowałam. To było jakiś czas temu, natomiast troszkę mnie poniosło dziś w empiku i zaczęłam od "Emmy", potem "Weronika postanawia umrzeć", a skończyło się na "Każdy szczyt ma swój Czubaszek". Mieszanka wybuchowa, ale najpierw trzeba się zająć konktretami. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.

Ostatnio obejrzany film, no oczywiście "Listy do M." no i mogę śmiało polecić, że nie jest przereklamowany. Zawierał w sobie i komedię i dramat, i przy końcu nawet kilka łez spłynęło po policzkach. Teraz muszę obejrzeć pierwowzó. Tylko nie wiem który, bo na tej samej zasadzie były zrobione amerykańskie "Walentynki", "To właśnie miłość"(nawet plakat jest zerżnięty) i jeszcze jeden fil którego nie pamiętam, ale we wszystkich programach telewizyjnych jest zdjęcie, na którym jest facet w garniturze, a po jego bokach z dziesięć lasek w strojach śnieżynki. Co to za film, pomożecie mi?

Nie wychodzą mi niektóre rzeczy od jakiegoś czasu. Tu słowo za dużo, tu za mało, niedopowiedzenie, niezrozumienie, jeszcze w pracy dziś nerwowa atmosfera i tak mi te złe myśli drążą w głowie otwór. Niestety takie rzeczy pamietam najlepiej, nie pamiętam często tych rzeczy, które bym chciała, które miłe są memu sercu, a te złe. Po to, żeby więcej nie powtórzyć? Czy żeby poczuć się takim maluczkim w wielkim świecie? A może po to by to przypominało ciągle, że nie jest się dobrym człowiekiem i trzeba spuszczać głowę gdy w rzeczywistości powinno się walczyć o swoje? Nie lubie tego uczucia, nie lubię jak coś mnie tak bezlitośnie pali. To są drobiazgi, ale zatruwają cenny spokój.

Stary Rynek pięknie przyozdobiony i przepiękna wielka choinka, tak szeroka, że nie można było jej wwieźć bez gimastyki:) zewsząd bombadowanie świętami, jeszcze troszkę poczekam z "last christmas", żeby się nie przejadło. Na szczęście Polskie Radio nie serwuje ze wszystkich stron reklam i piosenek świątecznych. 

Dziewczyny, tęsknię za wami!!!Może jakieś spotkanie opłatkowe?:*:)





Sama o sobie


Przeciętna pracująca studentka zainteresowana w wielu kierunkach na tyle, że w żaden nie zagłębia się całkowicie:) Lubi jeść:) a co inni o mnie powiedzą?