Ojciec ledwo zipie, jeździ codziennie na giełdę z warzywkami i zapierdala cały czas, tak samo mama. Na dodatek mama gada na moją siostrę, a swoją córkę, że jej nie pomaga tak jak by sobie tego życzyła, a właściwie to wcale nie pomaga. "ma męża, żadnego poczucia obowiązku, cały czas by tylko się uczyła, jeździła po szkoleniach i żyła pracą, a w domu nic, żyje sobie jak wolny ptaszek" tak mawia.  W tym momencie włączam się ja, broniąc i próbując przekonać, żeby doceniła to co ma i nic. Byłaby zadowolona gdybym to ja z nią została na starość. Zaprawdę powiadam wam, nie byłaby. I wiem co mówię. M. potwierdzi. Do tego dobiega ją podłamka, bo kasy w tym roku połowa jeśli nie mniej, co zrobią na wiosnę. Czy jakoś dorobić czy co... biedny ojciec nie dość, że fizycznie wyczerpany, to jeszcze słucha najgorszych narzekań matki i dusi to w sobie, widzę jak to strasznie dusi. Zaczynam się bać czy pewnego pięknego dnia nie dostanę telefonu, że...
Na to wszystko babcia robi się złośliwa i myśli, że ma wzrok i siły sprzed 40 lat, tylko widzę coś złego... mama zaczyna chwilami robić jak babcia, o zgrozo, czy zrobi się taka jak ona? Czy ja też taka się stanę? I tak już przesiąknęłam strasznie narzekaniem i agresorem, ale czy to mnie też dopadnie?
Teraz tak, matka i siora po dwóch stronach barykady, słucham obu i jakoś nie mogę ich skłonić do rozmowy na spokojnie bez unoszenia głosu, przedstawiając swoje argumenty.
Problem jest jeszcze taki, że mama zabija w nas wszelakie przejawy rozbudzania w sobie zainteresowań, spełniania swoich małych-wielich marzeń. Zamiast zmotywować twierdzi, że nam odbija:( to boli, a jeszcze z tego domu nie idzie wyjść tak, żeby nikt nic nie wiedział gdzie idę!!!!!;( matka zawala gradem pytań i dociekań, że czasami mam ochotę już nie wracać wcale. Czy wszędzie tak jest? Ile ja mam lat, żeby ze wszystkiego się jej spowiadać? Nie chcę być taka jak ona, a wiem że to po części nieuniknione:(
Żal mi ich, bo pracują od świtu do nocy w sezonie, a mają już swoje lata.
Chcę zgody w rodzinie czy to tak wiele?

Wsłuchuję się w Adele- set fire to the rain, najpierw jej głos, później rozbrajam na kawałki każdy instrument, dźwięk. Fortepian to piękny instrument, przechodzą mnie dreszcze rozkoszy:) odrywam się na chwilę od ziemi...
Name:

Komentarze:

02.11.2011, 14:08 :: 79.187.151.146
wind
Zgoda w rodzinie? Nie znam.
Też boję się, że stanę się podobna do babci, bo mama się staje.

30.10.2011, 22:10 :: 95.41.132.114
nigdy-nie-mow-nigdy
Żebym to jeszcze z chęcią je jadła :/
Dobrze, że mi przypomniałaś o tych pakietach antystresowych, bo całkiem o nich zapomniałam. Muszę wydrukować sobie w kilku kopiach ;D

28.10.2011, 21:10 :: 79.185.203.183
heyangel
nie, to dłuższa historia. jakieś zazdrosne o mojego niedoszłego-byłego do mnie wydzwaniają. i strasznie mnie to dobija, bo chciałabym wreszcie o nim zapomnieć i zacząć normalnie życ.

26.10.2011, 23:16 :: 62.21.59.226
foryoureyesonly
Po prostu doszedłem do wniosku że czas się zmienić :)

"Dowiedz się kim jesteś i pozostań sobą" Dolly Parton :)

24.10.2011, 22:09 :: 95.40.27.41
nigdy-nie-mow-nigdy
Chyba jednak się wybiorę jutro do apteki po uspokajacze, wzmacniacze i te takie co sen przynoszą, bo wymiękam. A to dopiero początki...

Ja bym chyba wolała w czasopiśmie działać, bo ja mówiąc publicznie się strasznie denerwuję a fakt, że przed tv siedzi n osób jest przerażający ;D

21.10.2011, 12:18 :: 77.113.39.139
Królowa Śniegu
Moja matka jest taka sama pod tym względem - nie potrafi rozmawiać o uczuciach i emocjach. I też jak jest zmęczona, to lepiej się do niej nie zbliżać.
Co do tego zniechęcenia do macierzyństwa i tekstów 'tylko nie wpadnijcie', to sądzę, że jej tak naprawdę chodziło głównie o to, abyście przede wszystkim skończyli studia. Gdyby wpadka zdarzyła Wam się na ich początku, a mimo to dali byście radę je kontynuować i skończyć, to Twoja mama z pewnością byłaby szczęśliwą i kochającą babcią :)
Jednak teraz, gdy macie studia na ukończeniu, to nie musicie się tej wpadki tak bardzo obawiać, bo łatwo Wam będzie w tej sytuacji sobie poradzić. Na pewno łatwiej niż gdybyście wpadli jakieś 2-3 lata temu.
Gorzej my mamy, bo studiujemy dziennie, nie pracujemy, a nasze rodzinne domy dzieli 150km odległości. Nasza wpadka w tym momencie dużo rzeczy by mocno skomplikowała. Niestety, bo tak jakoś instynkt mnie coraz bardziej ciśnie...
A co do ślubu, to nie sprawi on właśnie, że to życie zacznie się właściwie stabilizować? Początki są wszędzie trudne, ale uważam, że lepsze wspólne, trudne początki niż oddzielne ścieżki.

20.10.2011, 09:51 :: 83.151.40.189
heyangel
W rodzinie zawsze tak jest, że ludzie się sprzeczają. A wydaje mi się, że Twoja mama jest po prostu już przemęczona, stąd ten stres, agresor i złośliwość. Porozmawiaj z mamą na spokojnie, wytłumacz, że Tobie też jest ciężko. Na pewno zrozumie.

19.10.2011, 23:16 :: 83.20.53.9
Królowa Śniegu
No to jesteś pomiędzy młotem a kowadłem. Sądzę, że powinnaś poczekać na moment, w którym ich emocje nieco opadną i wtedy wkroczyć z interwencją, rozpoczynając wspólną, spokojną rozmowę. A taki moment na pewno przyjdzie.

Nam obojgu już nie chce się studiować. I przez to mi już strasznie zaczyna przeszkadzać to jeżdżenie na zajęcia, robienie "zadanek domowych", czyli projektów, siedzenie grzecznie na zajęciach, w ławce, a potem do domu na obiad do mamusi, a właściwie babci. Coraz gorzej znoszę też nasze rozstania po weekendach, coraz mocniej tęsknię. Ogólnie przeszkadza mi taki tryb życia, bo czuję się jakoś dziecinnie. Chciałabym zacząć żyć na serio, po swojemu i z tym Jedynym. :)

18.10.2011, 08:51 :: 82.145.209.117
baddream
U mnie w domu też zabijali we mnie wszelakie przejawy rozwijania zainteresowań, a teraz czuję się przez to taka...nijaka. Ciągle gadali mi o tym, że najważniejsza jest szkoła, a potem praca i, że "nie mam wymyślać":/
Szkoda mi Twojego taty. Chce jak najlepiej, ale nie powinien robić tego kosztem zdrowia.
Adele... Uwielbiam ją. Fortepian i jej głos to niesamowite połączenie.


17.10.2011, 22:55 :: 77.115.96.10
nigdy-nie-mow-nigdy
Faktycznie szkoda Twojego taty, bo roboty ma po same pachy a tu jeszcze kobita mu nagada :/ Siostrę to Ty w dupsko kopnij, bo (przynajmniej ja tak twierdzę) jak się z kimś mieszka to pomagać mu trzeba jak najwięcej.
No i ten brak kasy. Też zazwyczaj na zimę najbardziej odczuwamy :/ Trzeba już teraz pasa zaciskać żeby w razie co jakiś grosz zawsze był.
Ej, też tak mam, że wszyscy wszystko wiedzieć muszą. Najgorszy jest tata, bo ten to się będzie 50 razy pytać czym doprowadza naas do szewskiej pasji... Co to będzie jak się kiedyś wyprowadzę? Maaaasakra...